sobota, 10 grudnia 2016

Śmieci w lesie czyli "a co ja mogę"?! 


Jeśli najniższa, najdrobniejsza władza nie radzi sobie z prostą sprawą, to PAŃSTWO nie działa.
Znaczy, owszem - na najwyższych pułapach, jak widać, działa niszcząco i rujnująco, nocą przepychając ustawy rozwalające demokrację, ale tam gdzie sprawy proste, gminne, codziennie upierdliwe, gdzie potrzeba rozsądku i PRAWA – tam nie działa.
Oto przykład.

Kilka miesięcy temu w lesie pojawiły się porozwalane śmieci.
Pokazywałam!
W lesie, przy drodze. Jak w setkach polskich lasów. Niestety.
Wśród śmieci znalazłam kopertę z nazwiskiem palanta i jeszcze jakieś papierzyska. Też z nazwiskiem.
Policja potwierdziła: „Znamy, znamy! To taka patologia z pobliskiej wsi. Wiecznie się między sobą tłuką dwie rodziny, stąd w śmieciach papiery sądowe. Ale... to już inna gmina.”
(Uwaga: to ostatnie ma znaczenie w tej sprawie).
- A może panowie pojedziecie po tego palanta, przywieziecie go tu, żeby posprzątał i zagrozicie, że gdyby nie zechciał, to sąd wyda nakaz sprzątania gminie i rachunek pod rygorem komorniczym do uregulowania będzie miał złoczyńca?
- Eeeee, wie pani, to tak nie działa.
Policja przyjechała do lasu, popatrzyła, śmieci obfotografowała, pogadała i pojechała. Założono PODOBNO sprawę w sądzie.
Śmieci leżą.

W TEJ sprawie tkwią same „problemy”!
- pierwszy to, że śmieci są wywalone w innej gminie, niż mieszka wywalający
- gminy nie umieją się w TEJ sprawie dogadać,
- gmina, w której leżą śmieci nie jest w stanie wydać polecenia śmieciarzom, żeby je zebrali; poniekąd słusznie, bo moralniej byłoby, gdyby pozbierał je ten śmiecący.
Śmieci leżą.
Jestem w Urzędzie Gminy, w której mieszka złoczyńca. Zatrwożona pani urzędniczka mówi "dobrze, ja jutro wezmę kierowcę, worek jakiś i sprzątniemy to". Zatkało mnie, ale gdy odetkało zaprotestowałam.
- To niemoralne, proszę pani. To ten palant powinien pod rygorem policji pojechać i sprzątnąć, a jeśli nie, to ktoś, komu państwo DAJECIE pieniądze na różne zapomogi (a przychodzą po nie różni ludzie, wśród nich pijaki śmierdzące - wiem, bo widziałam i CZUŁAM odór fajek i wódy) i to może oni w ramach pracy za te zapomogi powinni troszkę popracować na rzecz gminy? A rachunek za to wysłać temu śmiecącemu?
Pani westchnęła i pokręciła głową.
Nie da rady. Śmieci nie leżą w ich gminie.
Poszłam na posterunek, a tam pan komendant nieprzyjemny i sfrustrowany niemal na mnie nakrzyczał, że:
- Policja już nic do tego nie ma! Ani z jednej gminy, ani z drugiej. Tak, oba posterunki, z obu gmin znają sprawcę, znają sprawę i... nic nie mogą zrobić. Zgłoszą do sądu.

Gmina, w której leżą śmieci, pani od ochrony środowiska rozkłada ręce:
- Może pani pójdzie do wójta?
- Serio?! Wójtowie dwóch gmin mają się zajmować wywalonymi do lasu śmieciami?! Ale, że serio?
Pani milknie. Sprawa pozostaje na etapie "co ja mogę". I śmieci nie ruszać, bo "Sprawa jest w toku, MOŻE sąd wyda nakaz sprzątnięcia. Są dowodem w sprawie, czekamy na decyzję sądu".
- Czy wówczas zmusi ktoś tego śmiecącego do posprzątania?
Pani znów rozkłada ręce. Nie wie...
Śmieci leżą.
Śmiecący palant ma w dupie fakt, że wywalił śmieci do lasu i śmieje się w nos wszystkim. Jest totalnie bezkarny. TOTALNIE!
Ponowna rozmowa z policją:
- No jak to? Mamy go tam zawieźć i... ZMUSIĆ? Jak pani to sobie wyobraża?! To nie leży w naszych kompetencjach!
Śmieci leżą, facet ma to w dupie.
Wniosek - państwo nic nie może. Nadto właśnie obnaża, wręcz demonstruje wobec przestępców i drobnych palantów swoją absolutną niemoc.
Pojęcia nie mam, kiedy te śmieci zostaną sprzątnięte, nawet już chciałam sama, bo las raz na pół roku sama sprzątam, ale ponoć nie wolno ich ruszyć, bo teraz sprawa się toczy.

A w gminach kolejki różnych ludzi, w tym zwyczajnych szopenfeldziarzy po "piniendze", które pójdą na szmuglowane fajki, na tanie wino. I oni MOGLIBY coś zrobić na rzecz gminy, choćby posprzątać lasy, pobocza dróg. Tyle tego! To nie jest ciężka praca...
Śmieci leżą.


...i leżą.

4 komentarze:

  1. Pani Małgorzato, proste sprawy są nie do ruszenia przez kompetentne władze....bo procedury....Kiedyś wstawiłam zdjęcia z takiego dzikiego wysypiska, to dowiedziałam się, "że zamiast skarżyć powinnam sprzątnąć sama jak jestem taka wrażliwa turystka".

    OdpowiedzUsuń
  2. ........mam działkę kolo osiedla zamkniętego, pewno elita, ale co jakiś czas muszę zbierać śmieci wywalane na moja działkę. Zbieram i tyle, nie nazwę ich palantami z szacunku dla swojej pokory.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś zrobiliśmy na spacerze zdjęcia ciężarówce która wywalala śmieci nieopodal naszego miejsca zamieszkania, ot tak, gruz budowlany itd na łąkę. Najpierw pan chciał nas rozjechac, potem policję to niewiele obchodziło. Ot Państwo prawa i ..
    Dobrego Nowego Roku!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ech, bo do załatwienia takich spraw potrzebne są zaprzyjaźnione osiłki. Zainwestowałabym w nich.
    Podjeżdżają po delikwenta, podwożą go do lasu, wręczają łopatę...
    Po sprzątnięciu śmieci przez lumpa, podnoszą w górę wskazujący palec, wypowiadają krótkie "- No!" i odjeżdżają.

    Takie prawo przemówiłoby do palanta.
    Prawo siły.

    Siły? Jakiej tam siły...

    OdpowiedzUsuń