czwartek, 12 lipca 2018

Pierwsze Damy

Wpis z Fb:

Jako kobieta i człowiek z niejakim zdumieniem widzę udostępniany sobie wzajem mem, na którym mowa jest o tym, że Pani prezydentowa Agata Kornhauser Duda miałaby dostać swoją pensję, i że absolutnie się na to nie zgadzamy.
Serio?
To wstrząsające, że myślący ludzie idą za emocjami (bo ktoś nie lubi pani Prezydentowej, i ja też nie jestem wielbicielką) a nie za SPRAWĄ.
Nota bene ustawa ta padła. PADŁA, szanowni udostępniacze.
I nikt nie zadał sobie trudu sprawdzić, co się z tym projektem dzieje i dlaczego pis nie podpisał pensji dla własnej prezydentowej.
PADŁA, a czemu? Bo te pieniądze należałyby się też pozostałym paniom prezydentowym Danucie Wałęsowej, Jolancie Kwaśniewskiej i Annie Komorowskiej, a tego pis już nie mógł ścierpieć.
W prawie, nie tylko polskim, jest luka legilacyjna w sprawie tego, czy Pierwsza Dama może pracować, czy nie.
Zwyczajowo, jeśli jest kobietą (!) z automatu staje się kwiatkiem do garnituru męża i sprawuje "funkcje reprezentacyjne" - znaczy stoi i się uśmiecha, ewentualnie konwersuje mile + inne, czyli
wedle woli, sprawuje pieczę nad szpitalami, ochronkami etc.
Pierwsi Dżentelmeni na świecie - pracują jak gdyby nigdy nic!
Od nich się nie wymaga, by byli kwiatkiem do kożucha żony prezydentki. Pierwsze Damy muszą (?) rezygnować z pracy.
Nadto na ten czas nikt Pierwszej Damie nie płaci ZUS. Może to robić oczywiście mąż, łaskawie.
Ale to dość kiepskie jest w obliczu równouprawnienia.
Słabe to jest.
Po dwóch kadencjach niepracowania i nieodprowadzania składek wyląduje finansowo fatalnie.
To jest niehalo wobec KOBIETY.
Faktem jest, że w obecnych czasach żona prezydenta bywa narażona na różne wredne zachowania oponentów politycznych, frustratów i zwykłych szaleńców, więc musiałaby jeździć i być w pracy w towarzystwie BORowików czy nawet antyterrorystów. Dlatego padła propozycja pensji publicznej i oficjalnego opłacania ZUS.
Wówczas Pierwsza Dama ( i tego trzeba byłoby dopilnować) ubierałaby się z własnej pensji. A i tak dzisiaj każda z dam ubierała się (zwłaszcza na publiczne występy) z naszej kieszeni.
I tu nie chodzi o tę, konkretną Panią Prezydentową (a w tym nasze sympatie czy antypatie) a wszystkie następne Pierwsze Damy. O KOBIETY.
Przykro mi to pisać, ale warto pomyśleć ogólniej i nieemocjonalnie, zanim się coś podobnego coś wklei, udostępni.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza