niedziela, 23 czerwca 2013

Tatko

Miał tylko prawą rękę, ale dla mnie był ojcem całkowitym, totalnym, najlepszym na świecie. Pokazał mi księżyc, i nauczył pływać, gotować, kochać Gałczyńskiego i Czajkowskiego. W liceum, gdy miewałam pęknięte serce, przychodził po mnie z bukiecikiem stokrotek i szliśmy na ciacho, gadając albo milcząc. Mamie przynosił ze spaceru z psem kwiatki nawet jak już ja byłam dorosła. Kochał nas miłością największą.
Mój tatko - dziś wspomniany szczególnie.

3 komentarze:

  1. Czy to jest z książki "Fikołki na trzepaku" ? Całkiem fajna - nostalgiczna książka. Mimo że jestem rocznik 72 to fajnie bawiłem się w tamtych czasach. Teraz to wszystko bezpowrotnie minęło ... podwórka opustoszały, ludźmi rządzi pieniądz a młodzież spotyka się przy komputerach ... :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam!
    Książkę "Zwyczajny facet" podarowała mi moja siostra. Przeczytałam ją jednym tchem. Sięgnęłam po " Fikołki na trzepaku" . Jestem rocznik 1964.To , co Pani opisuje jest mi bardzo bliskie. Przypomniały mi się wakacje na wsi, zatęskniłam do tych zabaw na trzepaku, do podwórka koło bloku pełnych koleżanek. Zazdroszczę Pani ojca. To w jaki sposób Pani opisuje relacje z ojcem , świadczy o Pani wielkiej miłości do niego. Szkoda, że ta opisywana rzeczywistość z tamtych lat przeminęła bezpowrotnie, tak jak pisze kolega ( podwórka opustoszały, nie ma dzieci, bo siedzą przy komputerach, a ludźmi rządzi pieniądz). Smutne! DZIEKUJE PANI ZA TE KSIĄŻKI!

    OdpowiedzUsuń
  3. To jeszcze raz ja. Zapraszam Panią do mojej pasji, na blooga: mojeklimatylonia.bloog.pl
    Ten powyższy komentarz jest mój. Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń