poniedziałek, 22 czerwca 2015

Jutro Dzień Ojca

Dwa teksty o naszych starych rodzicach, (może też wkrótce o nas samych?) bo mama jest ważna i tata jest ważny.

W Necie krąży tekst matki do córki.
(nie znalazłam żródła choć kiedyś miałam ale list tak rąży że nie dotarłam do autorki/ autora)
Moja droga Córeczko, gdy zauważysz, że się starzeję, proszę - bądź dla mnie cierpliwa, a przede wszystkim - spróbuj zrozumieć, przez co przechodzę.
Jeśli powtarzam tysiące razy jedną rzecz, nie przerywaj mi, żeby powiedzieć ""Mówiłaś to przed minutą"". Proszę, po prostu posłuchaj. Spróbuj sobie przypomnieć chwile, kiedy byłaś mała, a ja czytałam dla Ciebie tę samą historię noc w noc zanim zasypiałaś.
Kiedy nie chcę wziąć kąpieli, nie bądź zła i nie zawstydzaj mnie. Pamiętasz, jak za Tobą chodziłam, gdy byłaś jeszcze dzieckiem, próbując namówić Cię mimo wymówek na prysznic?
Kiedy widzisz, jak nie radzę sobie z nowymi technologiami, daj mi czas, żebym się ich nauczyła i nie patrz na mnie w ten sposób... Pamiętaj, Kochanie, jak cierpliwie uczyłam Cię, jak robić wiele rzeczy... Jak zachować się przy jedzeniu, ubrać się, uczesać włosy i radzić sobie z różnymi codziennymi sprawami.
Gdy zauważysz, że się starzeję, proszę, bądź cierpliwa, ale przede wszystkim - spróbuj zrozumieć, przez co przechodzę.
Jeśli czasem zdarzy mi się zgubić wątek naszej rozmowy, daj mi chwilę, żebym sobie przypomniała. A jeśli nie będę mogła, nie denerwuj się i nie bądź arogancka. Wiedz, że najważniejsze dla mnie to po prostu być z Tobą. A gdy moje stare, zmęczone nogi nie pozwalają mi iść tak szybko jak dawniej, podaj mi swoją rękę, tak ja kiedyś dawałam Ci moją, gdy zaczynałaś chodzić.
Gdy nadejdą te dni - nie bądź smutna. Po prostu bądź ze mną. Próbuj mnie zrozumieć, gdy będę zbliżać się do schyłku mojego życia z miłością. Będę Ci ogromnie wdzięczna za poświęcony czas i radość, którą dzieliłyśmy. Z uśmiechem i ogromnym uczuciem, jakim zawsze Cię darzyłam, chcę po prostu powiedzieć: kocham Cię ...moja droga Córeczko 
Ja stworzyłam "męski" czyli list ojca do syna. 
Synku...
Może znalazłbyś czas i wpadł do mnie, siedzę sam…
Przypominasz sobie jak się bałeś nocy? Zawsze z mamą zostawialiśmy ci wieczorem uchylone drzwi, żebyś zasypiając nie bał się ciemnego pokoju. Dzisiaj ja się tak boję samotności.

Od kiedy mamy nie ma, czuję się bardzo zagubiony. Nie dziw się. Ona umiała zająć się wszystkim, a przecież zawsze mi powtarzała „mój ty bohaterze” jak oprawiłem choinkę albo powiesiłem szafkę. 
Nie śmiej się, że nie chciałem mieć tego, no… dekodera, czy tunera. Ja się już tak gubię w technice. Nie nadążam. A przecież to ja nauczyłem cię jeździć rowerem, wyjaśniłem działanie radia, pokazałem Wielki Wóz, i sadzałem sobie na kolanach za kierownicą, gdy dojeżdżaliśmy do domu lipową aleją. Pamiętasz? 

Śmieszy cię mój chód? Biegałem kiedyś, ho, ho! A dzisiaj tak łatwo tracę równowagę, boję się przewrócić, bo gdy coś mi pęknie – będziesz miał ze mną kłopot. 

Śmieszę cię moje podwójne skarpetki i kalesony noszone prawie stale? Marznę synku. Stale mi chłodno. To też dlatego nie lubię się często kąpać, bo po wyjściu z ciepła – zimno mi! 

Zdradzę ci moją przykrą tajemnicę. Od dawna puszczają mi zwieracze pęcherza. Mama kazała mi nosić kobiece podpaski i często się myć, żebym nie śmierdział. Starość jest okropna! 

Męczy mnie pamiętanie o wszystkim – żeby umyć sztuczną szczękę, wziąć leki, załadować pralkę i rozwiesić pranie. Szczęka mnie uwiera, jak jestem sam zdejmuję ją. Niech cię to nie złości. 
Zawsze się tak śpieszysz. Badałeś ostatnio prostatę? 

Wpadnij, dobrze? Na starość potrzebuję czułości, choć może nie umiem jej okazywać. Tak mnie wychowano. Czuły byłem tylko dla mamy i dla was, gdy byliście mali, potem jakoś nie wypadało. 
Kiedy ty i twoja siostra wpadacie i przytulacie, mnie to wiesz… to jest lepsze milion razy od aspiryny, ketonalu i leków na ciśnienie.
…brak mi mamy. Bardzo. 
Wpadniesz? Mam twoje ulubione piwo, napijemy się po szklance! Nie, nie zaszkodzi mi. No ile ja jeszcze pożyję, synku? 
Tylko weź klucze, bo pawie nie słyszę dzwonka u drzwi.
(zdjęcie z matką Net. Z ojcem ze strony Filipa Toledano)


Rodzice nam się starzeją.
My się starzejemy....


3 komentarze:

  1. Oj tak Małgosiu, ja się starzeję, moi rodzice już dawno odeszli.
    Małgosiu zapraszam Cie na mój portal, może podzielisz się swoimi ciekawymi opowiadaniami i reportażami..
    Pozdrawiam :))))
    www.poezja-sztuka .com

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak, my starsi już nie tacy pośpieszni. Młodym brakuje czasu. Dzielą nas kilometry.
    Trudno pewne sprawy zrozumieć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tyle ciepła, mądrości, miłości w tym, co Pani tutaj napisała. Dziękuję...

    OdpowiedzUsuń